| Sen 10 Woda cicho szumiała. W zlewie mieszała się z płynem do mycia naczyń. Obserwował jej szmaragdowe rozbłyski usiłując zapanować nad myślami. Mechanicznie zakręcił kran i zaczął wkładać naczynia do zlewu. Jednak te proste czynności nie pomogły mu zapomnieć o widzianych przed chwilą w telewizji obrazach. Zieleń wody nie wyparła czerwieni plamy, jaką zarejestrowały kamery na warszawskim chodniku. Na ten obraz zaczęły nakładać się inne wspomnienia: „To jest szansa dla nas. Możemy w końcu zrealizować to, o czym rozmawialiśmy.”; gęba prowincjonalnego cwaniaczka, która należy do jednego z czołowych przedstawicieli bardzo ważnej partii politycznej i wydobywające się z niej słowa- „Należy uważniej się przyjrzeć działalności Wydziału Geopolitycznego MSZ. Chcemy by Polska była kojarzona w świecie z przestrzeganiem demokratycznych zasad w polityce wewnętrznej i zagranicznej a nie z politycznym piractwem.”; „Hej, Kaukaz jest piękny. Szkoda, że Cię tu nie ma. Napisz, co tam u Ciebie. A może tak przyjechałbyś do Warszawy?”; „W rosyjskich mediach pojawiły się oskarżenia, że ostatnie wydarzenia na Zakaukaziu były inspirowane przez amerykańskie i polskie tajne służby. W tym kontekście pisze się także o działalności Wydziału Geopolitycznego polskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych.”; ulica gdzieś w jakimś egzotycznym mieście, filmowana z wolnej ręki, obraz chwieje się w rytm wystrzałów broni maszynowej i huku pocisków; „Tiaa, ujadają i co z tego? Ja się tym nie przejmuję. Przyjedź do Warszawy to pogadamy o tym, bo to nie jest rozmowa na telefon.”; „Panie redaktorze, czy my naprawdę potrzebujemy takich pirackich metod w polityce zagranicznej. Czy nam to przynosi korzyść? Podobno w FSB powstała komórka, której zadaniem jest rozpracowanie Wydziału Geopolitycznego polskiego MSZ. W kontekście stosunków polsko-rosyjskich to nie jest dobra wiadomość. Powinniśmy być bardziej mediacyjni.”; promienie słońca rozbłyskujące w kuflach piwa i serdeczny śmiech „Zawsze mówiłeś, że mam zadatki na to by zostać polskim Foccartem. No to teraz robię wszystko by zasłużyć na Twoją opinię.”; „Dziś w godzinach porannych w Warszawie doszło do zamachu na…” Kolejne umyte naczynia odstawiał na suszarkę a obrazy z jego głowy nie chciały odejść. Był tu, cały i żywy. Przed nim jeszcze być może wiele dni życia, którymi będzie mógł się cieszyć. Czyli, że dobrze wybrał, coś tak szeptało mu w wewnątrz, wybrał życie takie realne i proste a nie jakieś niebezpieczne iluzje. Ale spoza tych obrazów i tego głosu przebijało się smutne przekonanie, że dziś na alei Szucha umarł nie tylko jego przyjaciel, ale także coś niepowtarzalnego, jakaś część jego duszy, przygoda, która była tylko jemu przeznaczona i że nie powinien być tu, ale wiele kilometrów stąd przy plamie krwi na warszawskim chodniku. |
| Komentarze: |
| ownlog.com :: Wróć |