anarcha
at ownlog '06
Link 22.01.2008 :: 12:53 Komentuj (18)
Postmodernizm
W latach dziewięćdziesiątych zeszłego wieku modną i szeroko dyskutowaną filozofią był postmodernizm. Myśliciele związani z tą szkołą myślenia głosili „śmierć wielkich narracji”. Oto już żaden system, metafizyczny czy racjonalny, nie organizuje życia współczesnym ludziom. Projekty przebudowy społeczeństwa straciły swoją energię. Nie ma, więc jednego sytemu, który narzucałby ludziom jak mają żyć. Zamiast panowania jednej prawdy powinna nastać polifonia prawd.
W polskich mediach spór, jaki rozpętał się wokół postmodernizmu był przedstawiany, jako kolejne starcie konserwatystów z obozem postępu. Była to jednak swego rodzaju kreacja. W tych czasach studiowałem filozofię i doskonale pamiętam, że jednymi z najzacieklejszych krytyków postmodernizmu byli moi wykładowcy o poglądach liberalnych lub lewicowych, którzy powtarzali nam: „postmodernizm nie ma racji, filozofia racjonalistyczna się nie skończyła”. Na Zachodzie jednym z najzacieklejszych adwersarzy nowej filozofii był zaś Jürgen Habermas, kontynuator Szkoły Frankfurckiej głoszący, że „Oświecenie to niedokończony projekt”. Równocześnie zwolennikami postmodernizmu okazali się przedstawiciele Nowej Prawicy. Czyli obraz tego filozoficznego sporu nie wyglądał tak jak usiłowała to przedstawić „Gazeta Wyborcza” na spółkę z „Naszym Dziennikiem”.
Co nam zostało z tamtego czasu? Polifonia prawd i rozkwit alternatywnych sposobów życia nadal są jedynie postulatem. Z jednej strony mamy wciąż potężniejącą metanarrację konsumpcjonizmu, z drugiej zaś podnosi swój łeb scjentystyczna religia (nie mylić ze scjentologią). Równocześnie pewne elementy postmodernizmu chcą się przekształcić w swoją specyficzną wielką narrację. W jej ramach wszyscy mielibyśmy być ironicznymi sceptykami, którzy dokonują dekonstrukcji wszelkich poglądów, jakie napotykają na swojej drodze życia.
Z mojej ekscentrycznej ciemnogrodzkiej perspektywy postmodernizm potrzebuje drugiego oddechu. Nie uśmiecha mi się maszerowanie równym krokiem do supermarketu ani życie w społeczeństwie zorganizowanym według wskazówek różnych panów Dawkinsów. Przyjmuję także do wiadomości fakt, że oś czasu się przesunęła i niemożliwy jest powrót do Starego Ładu. Dziś bycie tradycjonalistą jest także wyborem jednostki a nie kwestią dziedziczenia pewnej kultury. Trzeba, więc mocniej postawić postulat wielości równorzędnych sposobów życia. Zerwać z mitem jedności społecznej. Oczywiście nie będzie to łatwe. Zarówno prawica w imię mitu „jedności narodowej” jak i lewica w imię mitu „jedności humanistycznej” będą zwalczać tego rodzaju postulaty. Jednak różnice ideologiczne się pogłębiają a obecny stan panowania consensusu nie będzie trwał wiecznie.

Więcej i lepiej o postmodernizmie możecie przeczytać w artykule
Aleksandra Dugina "Post modernizm?"