anarcha
at ownlog '06
Link 08.07.2006 :: 16:25 Komentuj (13)
Podczas jednego z mych spacerów naszła mnie takowa myśl. Dzieciństwo przeżyłem w państwie, którego nie ma, tudzież zagranicą raz jeden byłem w nieistniejącym państwie. Nie ma podstawówki, którą ukończyłem. Dziwne. Widzę budynki, stąpam po ziemi, mogę dotknąć pamiątek z poprzednich czasów, ale ma się jednak wrażenie pewnej ulotności. Jakby rzeczywistość była tylko swego rodzaju iluzją, którą my ludzie podtrzymujemy swoją mrówczą pracą.

Lubię spacerować po starej, nieczynnej linii kolejowej. Tory zarośnięte roślinnością stały się królestwem owadów i mieniących się kolorami jaszczurek. Czasem przebiegną przez torowisko sarny udające się na pola. Rana zadana ziemi przez technikę zabliźnia się.

Wielką radość sprawia mi widok księży chodzących, na co dzień w sutannach. Niektórzy z kapłanów ograniczają się, jeżeli chodzi o ubiór tylko do czasu swej posługi. A tymczasem przecież ich strój jest swego rodzaju symbolem ukazującym zabieganemu człowiekowi, że poza codziennym kieratem jest jeszcze Inny Ład.

„Są tylko trzy istoty godne szacunku: kapłan, wojownik, poeta. Wiedzieć, zabijać i tworzyć. Wszyscy inni są do obciosania i pańszczyzny, stworzeni do obory, czyli do wykonywania tak zwanych zawodów.”
Charles Baudelaire

Czasami w rozmowie z moim przyjacielem Studytą Arseniuszem pojawia się kwestia naszych relacji z rzeczywistością. „My niewiele wspólnego mamy z tubylcami”- mawia Studyta. Ma rację, choć niewątpliwie należy strzec się niepotrzebnej dumy z tego powodu. Trudno jest przecież wyjaśnić komuś, czemu nie uczestniczymy w demokratycznych rytuałach, nie ekscytuje nas to, co przeciętnego zjadacza medialnej papki, że nie zamierzamy się wstydzić jakichkolwiek demokratycznych władz, bo są one dla nas niczym skorupa skrywająca istotność rzeczy. Czyż nie lepiej porozmawiać o sztuce sakralnej, teologii, fantastyce, symbolice, monarchii, poezji i tylu innych ważnych rzeczach(?) Przed tubylcami lepiej zachować maskę grzeczności i mówić im konwencjonalne banały o pogodzie, bo inaczej trzeba się gęsto tłumaczyć- „nie, nie jestem zwolennikiem PiS-u/nazistą/zwolennikiem Gietrycha/nacjonalistą/oszołomem/hitlerowcem” et cetera. Trzeba nam zrobić tak jak zalecał Charles Baudelaire, ten teoretyk kontrrewolucji dla świata zdominowanego przez rewolucję, dla świata, w którym wszystko jest poddane tyranii relatywizmu, więc ów świat w odwecie przedstawia go jako prefigurację parweniuszowskich gwiazd rocka. Trzeba nam stać się flâneurem, spacerowiczem przez pustynię nowoczesności. Chłodnym obserwatorem współczesnej komedii spokojnie rozmyślającym o tym, co nieprzemijające.

„Imperator w ogóle nie umarł. Podobno żyje zamknąwszy się w starym odludnym zamku, wśród lasów na wysokiej oblodzonej górze. Śpi tam, wsparty łokciami na kamiennym stole, wokół którego siedzą kręgiem przybrani w aksamity i złoto, przemienieni mocą miłości i wiary w dostojnych panów i piękną damę, nieszczęśnicy, którym Imperator niegdyś na kapitolińskim wzgórzu umył nogi. Ślepiec, trędowaty, ojcobójca, wszetecznica, epileptyk i Żyd Wieczny Tułacz- są tam wszyscy odkupieni i uzdrowieni przez Imperatora; pogrążeni w cudownych snach doczekają chwili, gdy powtórnie nastaną czasy Imperium powszechnego. Wtedy siwa broda Imperatora trzykrotnie okrąży kamienny stół, bo Imperator ocknie się z zaczarowanego snu i obudzi towarzyszy. Ashaverus, Żyd Wieczny Tułacz wyruszy znowu w góry i doliny, ale już w postaci promiennego archanioła, dosiądzie tygrysa z orlim dziobem i ze skrzydłami tego drapieżnego ptaka, aby zanieść na cały świat dobrą nowinę o zmartwychwstaniu Imperatora. Ślepiec, trędowaty i epileptyk przeobrażeni w książąt, marszałków, w wicekrólów całego świata, w imię Imperatora obejmą władzę nad ziemią, uwolnioną od wszelkiego zła i wszelkiego cierpienia, rozjaśnioną uroczym uśmiechem radosnej i ubóstwionej wszetecznicy. A Imperator, z ognistym mieczem, który niegdyś widział w jego dłoni święty Grzegorz, zjawi się we własnej osobie i w pełnym majestacie, aby na całej ziemi przywrócić ład i jedność Imperium, sprawiedliwość i pokój."

Jean d`Ormesson



Idąc niedawno nocą przez ciemny park mijałem grupkę meneli. W mroku, który nie ustępował przed światłem latarni miejskich ich głosy i ciała przeżarte przez alkohol były jeszcze bardziej groteskowe. W takich chwilach zaczynam bardziej rozumieć gnostyków i ich nienawiść do materii. Patrząc na tych biednych degeneratów miało się wrażenie obcowania z czymś demonicznym. Tak jakby nałóg wydobywał z ich ciał coś infernalnego. Czasami dostrzegam to też w swojej fizyczności. Wtedy też przypomniała mi się „Pasja” Mela Gibsona. W umyśle pojawiły się obrazy skatowanego Jezusa. Jego Męka była początkiem zstępowania do Piekła. Krwawy ochłap na Krzyżu ukazuje piekielny wymiar naszej rzeczywistości, zstępuje do niego i dzięki temu świat może rozbłysnąć światłem tysięcy ikon.


Link 29.07.2006 :: 17:36 Komentuj (22)
Zawsze po wizycie w świątyni państwowej biurokracji lubię się udać do miejsc gdzie mogę mieć kontakt z naturą. Bliskość żywiołów, roślin i zwierząt, zapachy i odgłosy natury pozwalają mi zapomnieć o świecie, w którym jestem tylko rządkiem cyferek. Jest to jakby swego rodzaju kąpiel po pobycie w brudnym miejscu.

Ostatnio w „Polityce” przeczytałem artykuł o coraz powszechniejszym zjawisku wśród młodych ludzi na całym świecie. Boją się oni dorosłości, więc zostają w domach z rodzicami. Jest to jakby nowa forma buntu przeciwko warunkom życia w nowoczesnym społeczeństwie. Szczególnie zainteresowało mnie jak to zjawisko wygląda w Japonii. Otóż decyzja by pozostać w domu rodzinnym ma inne motywy zależne od płci. W tradycji japońskiej gospodarstwem domowym w całości zajmuje się żona. Młode dziewczyny żyjące z rodzicami to te, które zamiast rodziny wybrały drogę kariery. Natomiast mężczyźni nie wytrzymują presji otoczenia, które wymaga od nich sukcesu zawodowego, więc zamykają się w swych pokojach otoczeni elektronicznymi gadżetami i zanurzają się w świat fantazji. Być może model japoński jaskrawo pokazuje coś, co ma miejsce na całym świecie. Od dłuższego czasu zastanawiam się czy następnym wielkim konfliktem politycznym nie będzie walka płci. Zmiany cywilizacyjne już prowokują pytania- po co komu mężczyźni? Nie dość, że to faceci najbardziej nie radzą sobie z narastającą presją technopolu i turbokapitalizmu, to jeszcze na dodatek od dłuższego czasu to, co męskie jest poddawane miażdżącej krytyce i obwiniane o wszystko, co najgorsze. Może, więc gdzieś, ktoś pomyśli, że rozwiązaniem wszystkich problemów będzie ostateczne rozwiązanie kwestii męskiej? Co prawda łatwo takie rozważania zdyskredytować jako bajki o żelaznym wilku rodem z „Seksmisji” i powiedzieć, że biologii się nie przeskoczy. Sęk w tym, że obecnie przeznacza się wielkie sumy pieniędzy właśnie na przedsięwzięcia mające zmienić ludzką naturę. Wyniki tych prac mogą być różne. Być może rzeczywiście nie dojdzie do żadnej wojny płci, ponieważ zostaniemy wypchnięci przez jakiś postludzki gatunek, który narodzi się w laboratoriach.

W artykule z „Polityki” było bardzo ciekawe spostrzeżenie. Otóż powoli do lamusa odchodzi konflikt pokoleń. Coraz więcej rodziców ubiera się podobnie jak ich dzieci i słucha tej samej muzyki. Rodzice przestają być mentorami a stają się swoistymi kumplami. W swoim środowisku domowym dzieci nie mają już za bardzo, przeciwko czemu się buntować. Może to jest jakieś wytłumaczenie owej alergii na chrześcijaństwo, na jaką zapada coraz większa cześć młodzieży. Kapłani i zakonnice, o ile nie należą do tych „fajnych”, co mówią „róbta, co chceta Bóg i tak was kocha”, stają się figurami rodziców, przeciwko którym można się buntować, których można symbolicznie zabić. Równocześnie jednak ów bunt zaspakaja także poczucie konformizmu. Wypowiadając przeciwko chrześcijaństwu „nie” składa się równocześnie hołd Systemowi. Wszak bunt też jest dziś towarem i wyznacza miejsce w społeczeństwie, bynajmniej nie na jego marginesie.
Są jednak tacy, co poszukują wyjść poza ten schemat. Postnihiliści, na których półkach stoją obok siebie książki Nietzschego, de Maistre, Dostojewskiego, Ciorana, Evoli, Guenona, Crowleya, słuchający ciężkiego rocka, neofolku i muzyki militarnej, zachwycający się rzeźbami Brekera i projektami Speera oraz czynami Degrelle i Codreanu. Zaiste żyjemy w ciekawych czasach.



Photo Sharing and Video Hosting at Photobucket
Żołnierze Wyklęci - Zapomniani Bohaterowie
Drużyna Feniksa
Studyta Arseniusz
Aibhill Dreamstoher
Esthel
Dziedzic Gryffindora

NEOSARMACJA
Photo Sharing and Video Hosting at Photobucket
Blog Hetmana Lacha

Blogosfera FF
Agent
Dziennik Szczepana Twardocha
Loyolny-san
Filip Memches
Paweł Milcarek
Wojciech Wencel
Slavoy
Gryzoń
KRES
DMC
Galaktyczny zwiad
Radek Neosceptyk

Zaprzyjaźnione blogi
Magdalena
Obrończyni Ludzi
Patrycja Blaum
FreeMind
Trokier
Artur Nowaczewski

Blogosfera
Jacek Bartyzel
Fox Mulder

Strony które warto odwiedzić
Christianitas
Prawosławie
44 Magazyn Apokaliptyczny
Piąta Władza
Lietuva
J.R.R.Tolkien
G.K.Chesterton
Narnia- kraina Aslana
Elendili-Przyjaciele Elfów
Te Deum Laudamus!
Retrostacja
Integral Tradition
Krzyżowiec
Obywatel
Fronda
Teologia Polityczna
Konserwatyzm.pl
Łotwor-Armia Krajowa, Powstanie Warszawskie, Waffen SS
The Scorpion
Conservative Punk Division Poland
WC
Eurazja
Inacze
Jacek Bartyzel
Alain de Benoist
Szczepan Twardoch
Dziennik-Europa
Galeria Alkemika
Sons of the Storm
Nowa Gildia

OWNLOG

Archiwum

2018
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2017
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2016
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2015
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2014
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2013
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2012
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2011
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2010
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2009
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2008
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2007
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2006
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2005
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2004
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj

Linki


Księga gości

Wyślij wiadomość