anarcha
at ownlog '06
Link 05.06.2006 :: 22:53 Komentuj (2)

Blake William

Tygrys


Tygrysie, błysku w gąszczach mroku:
Jakiemuż nieziemskiemu oku
Przyśniło się, że noc rozświetli
Skupiona groza twej symetrii?

Jakaż to otchłań nieb odległa
Ogień w źrenicach twych zażegła?
Czyje to skrzydła, czyje dłonie
Wznieciły to, co w tobie płonie?

Skąd prężna krew, co życie wwierca
W skręcony supeł twego serca?
Czemu w nim straszne tętno bije?
Czyje w tym moce? kunszty czyje?

Jakim to młotem kuł zajadle
Twój mózg, na jakim kładł kowadle
Z jakich palenisk go wyjmował
Cęgami wszechpotężny kowal?

Gdy rój gwiazd ciskał swe włócznie
Na ziemię, łzami wilżąc jutrznię,
Czy się swym dziełem Ten nie strwożył,
Kto Jagnię lecz i ciebie stworzył

Tygrysie, błysku w gąszczach mroku:
W jakim to nieśmiertelnym oku
Śmiał wszcząć się sen, że noc rozświetli
Skupiona groza twej symetrii?

tłum. Stanisław Barańczak

Wszystko wskazuje na to, że monolog Maga Eliot skierował do tych chrześcijan, którzy pod wpływem współczesnych ideologii powrócili do statusu pogan. Żyją oni w swoim chaosie, jak Mag żył w swoim. Widzą Znak, ale nie słyszą Słowa. Widzą dokoła siebie Chrystusa rozpiętego na krzyżu, ale nie znają jego nauki. Mogą słyszeć. Nie muszą już czekać na mowę Pana, ale są leniwi, zasłuchani w szum swego krótkiego czasu i śpią. Nie wiedzą nawet, że nasza szalona dżungla ma tylko jednego Pana, a jest nim Chrystus Tygrys, Christ the Tiger, który czyha na nich za każdym drzewem, obserwując ich bacznie swymi płomiennymi oczyma. Amen.
Ryszard Przybylski "Homilie na Ewangelię Dzieciństwa. Szkice z teologii biblijnej malarzy i poetów."

Link 07.06.2006 :: 00:05 Komentuj (8)
W kwietniu tego roku pozwoliłem sobie tutaj na małą refleksję na temat literatury i sposobu podejścia do świata przez kobiety i mężczyzn. Jakoś też w tym czasie na Forum Frondy zabrałem głos w dyskusji na temat RPG wywołanej przez pewną nadobną białogłowę, która zarzuciła, że ów rodzaj rozrywki jest dla nas facetów sposobem ucieczki do lat dziecinnych. Pod wpływem tej dyskusji narodził się poniższy tekst. Osobniczki o poglądach feministycznych uprasza się o nie czytanie.

Z góry zastrzegam, że mądrzejsze partie tego tekstu zawdzięczam bratu Efraimowi i Johnowi Eldredge`owi.

Nie da się ukryć, że w Ogrodzie Eden nasz praojciec Adam zachował się jak ostatnia fujara. Nie dość, że nie upilnował żony, to jeszcze po wszystkim próbował zwalić całą winę na Boga i Ewę. W porównaniu do naszej pramatki zachował się po prostu poniżej krytyki. My jego synowie bardzo często nie zachowujemy się lepiej. Albo jesteśmy bierni, unikamy poważnych wyzwań, świadomie rezygnujemy z siły, albo staramy się być supermanami, nadużywamy siły siejąc zniszczenie. Za każdym razem zwalamy winę na innych. RPG, fantasyka, zabawy z bronią czy innymi urządzeniami są często naszą ucieczką do świata gdzie dajemy radę, gdzie nasza Ewa otrzymuje od nas pomoc a my nie kryjemy się przed niebiańskim Ojcem. Jak napisał Chesterton poezję można nie tylko czytać można nią także żyć. Tak więc to co bywa ucieczką może też być inspiracją do lepszego życia. Wybór zależy od każdego z nas- czy da się zaciągnąć na arenę czy wkroczy tam na nią dumnie jak Maximus.
Jest także druga strona tej sprawy. Córki Ewy też noszą w sobie konsekwencje Upadku. Pramatka uległa kuszeniu i uznała, że Bóg coś przed nią ukrył, jej mąż nie okazał się dla niej wsparciem a wprost przeciwnie zawiódł ją na całej lini. Tak więc kobiety mają w sobie przeświadczenie, że na nikim nie mogą polegać i muszą ze wszystkim radzić sobie same. Prowadzi to do tego, że starają się one kontrolować każdy aspekt swego życia. Skoro zaś takim aspektem staje się mężczyzna nic dziwnego, że i on musi zostać poddany całkowitej kontroli. I to jest bardzo często powód przebudowywania życia mężczyzny przez kolejną Wielką Siostrę, która uważa, że jedynymi czynnościami jakimi powinien oddawać się jej chłopak/narzeczony/mąż jest 24h na dobę dbanie o nią i ich potomostwo, zaś cała reszta jest zupełnie zbędna. Nie trzeba dodawać, że to również niesie ze sobą opłakane konsekwencje. Zdarza się często, że ta forma niewolnictwa jest maskowana dbaniem o dobro rodziny czy wręcz Pismem Świętym i nauką Kościoła.
Moja rada: panowie patrzmy na siebie i nie uciekajmy od wyzwań rzeczywistości, niech nasze gry będą treningiem przed walkami jakie mamy stoczyć dla naszego Boga i naszych Pięknych. Jednak jeżeli jakaś Wielka Siostra wkroczy w nasze życie by podporządkować nas swoim celom a będzie chciała użyć do tego Pisma Świętego, to weźmy Biblię i "walnijmy" ową "boginię" Księgą tak by sobie błyskawicznie przypomniała kto ma być Master and Commander.