anarcha
at ownlog '06
Link 04.03.2009 :: 15:25 Komentuj (18)
"Corto Maltese na Pomorzu Zachodnim"
Rok 1918, Afryka. Obozowisko handlarzy niewolników. Corto Maltese leży związany i pobity. Nie opuszcza go jednak dobry humor i zawadiacka odwaga. Wzbudza to złość handlarzy, którzy odgrażają się, że jak przybędzie ich szef Selim to Corto skończy w męczarniach. Nagle do obozu wkracza młody człowiek w mundurze niemieckiego oficera. Bandyci są zdumieni. Młodzieniec spokojnym tonem oświadcza by złożyli broń. Jeden z oprychów nazywa go szaleńcem i zamierza go zastrzelić. Wtedy precyzyjne strzały likwidują całą bandę. Do obozowiska wpada oddział białych i czarnych żołnierzy. Porucznik każe im uwolnić wszystkich jeńców. Corto zostaje zaproszony do dotrzymania towarzystwa oficerowi. Ernst von Wedel, takie się przedstawił wybawca Maltesego, okazuje się być typem zmęczonego idealisty. Opowiada on o swoim rodzie, który od dawna zajmował się rzemiosłem rycerskim. Jednak czasy nie sprzyjają ideałom, a obecna wojna to podzwonne dla rycerzy. W nocy jakiś potworny cień zakrada się do obozu. Prawie wszyscy budzą się z powodu koszmarów sennych, jakie ich nawiedziły. Niektórzy rzucają się w straszliwej panice. Straszliwy krzyk dobiega z miejsca gdzie spał von Wedel. Corto i żołnierze znajdują porucznika śmiertelnie rannego. Ernst prosi Maltańczyka by ten zawiózł do jego rodzinnego miasta jego sztylet. Mówi także, że zabił go Zmrok.

Rok 1919, Arnswalde, Pomorze Zachodnie. Na placu w centrum miasta spotykają się Corto Maltese i Bruno von Wedel, stryj Ernsta. Corto oddaje mu sztylet i przeprasza, że dopiero teraz mógł wypełnić wolę zmarłego porucznika. Opowiada też o swoim spotkaniu z Ernstem i jego śmierci. Ostatnie słowa zmarłego wywołują grymas bólu na twarzy Bruna. Corto intuicyjnie wyczuwa, że von Wedel wie, kto jest mordercą. Mówi, że chętnie by wziął udział w wyprawie mającej na celu pomszczenie śmierć Ernsta. Bruno mówi, że wplącze się w ten sposób dość przerażającą sprawę. Maltese oświadcza, że już jest w nią wplątany, po za tym takie awantury to jego specjalność. Bruno długo patrzy na niego. Następnie mówi, że wie od hrabiego Fiderkiewicza, że można mu zaufać. Okazuje się, że Bruno von Wedel jest członkiem Straży, tajemnej organizacji, z której członkami Maltese spotkał się tego roku w Warszawie. Ernst również był Strażnikiem a jego śmierć częścią o wiele dłuższej wojny niż dopiero, co zakończony konflikt. Bruno opowiada, że w okolicach Arnswalde jest bardzo dużo kościołów i teren ten od dawien dawna był siedliskiem Straży. Ta część Pomorza Zachodniego nazywana jest Świtem. Ale jest też część tej krainy gdzie jest mało kościołów a Zło może liczyć na bezpieczne kryjówki. Ta część nazywana jest Zmrokiem. Z stamtąd pochodziła matka Ernsta. Jej brat Manfred parał się okultyzmem i za hańbę uważał, że poślubiła ona kogoś mieszkającego w Świcie i na dodatek Strażnika. Nienawidził on szczególnie Ernsta i poprzysiągł, że go zabije. To, co przed śmiercią powiedział młody von Wedel wskazuje, że spełnił swoją przysięgę. Bruno upewnia się, że Corto nadal chce wymierzyć sprawiedliwość zbrodniarzowi. Marynarz nie cofa swojego udziału. Bruno zaprasza go więc do siebie i zapowiada, że pojutrze wyruszą na wyprawę.
W dniu wymarszu Corto poznaje resztę drużyny. Oprócz niego, Bruna i 6 zbrojnych z rodzin, które od pokoleń służyły von Wedlom jedzie z nimi były oficer carskiej armii Paweł von Bednarz. To zawadiaka zafascynowany morzem i kulturą samurajów. Zamiast szabli ma u swego boku katanę, samurajski miecz. Jest także Strażnikiem. Przemieszczają się konno leśnymi i polnymi ścieżkami. Maltese w czasie całej wyprawy widzi przemykające wśród drzew dziwne istoty, zwierzęta zdawałoby się dawno wymarłe oraz średniowiecznych rycerzy. Po kilku dniach podróży docierają w okolice miasta Treptow an der Rega. To już jest Zmrok. Rozbijają obóz. Wieczorem przychodzą do nich miejscowi chłopi, sojusznicy Straży. Informują o leśnej kryjówce Manfreda. Podobno w ogóle nie wychodzi ze swojej chaty. Od czasu do czasu dochodzą z niej dziwne dźwięki. Nawet warta, jaką okultysta rozstawił wokół swej siedziby jest przerażona. Oddział zaczyna się szykować do walki. Z Treptow przybywa ksiądz i udziela Sakramentów. Wszyscy sprawdzają broń. Następnego dnia w samo południe atakują leśną siedzibę Manfreda. Wartownicy dość szybko oddają pole. W chacie zaczyna się błyskać i słychać jakieś przerażające odgłosy. Bruno mówi by Corto i służba zostali na zewnątrz, sam zaś razem z von Bednarzem odważnie wkraczają do wnętrza chaty. Błyski i dźwięki stają się intensywniejsze. Po chwili dwaj Strażnicy wybiegają z chaty. Mają powierzchowne rany na ciele i są osmaleni. Krzyczą by jak najszybciej uciekać z tego miejsca. Nie ubiegli daleko, gdy chatę niszczy potężny wybuch.
Wieczorem przy ognisku Bruno mówi do Maltese by tego nie wypytywał o to, co widział w chacie. Stwierdza tylko, że tak naprawdę to nie on zabił Manfreda tylko zło, jakiemu się on oddał doprowadziło do jego zagłady.


Link 13.03.2009 :: 15:59 Komentuj (7)
Siedem (Łańcuszek Studycki II)
Zanim przejdę do omawiania mojej siódemki płytowej chcę się podzielić moim stosunkiem do muzyki. W okresie, kiedy młodzi ludzie zaczynają odkrywać uroki tej dziedziny sztuki i zaczynają bałwochwalczo oddawać cześć wykonawcom ja miałem zupełnie inaczej. Ba, na muzykę rockową reagowałem wręcz agresją. Potem powoli to się zaczęło zmieniać. Do czasów licealnych dużo słuchałem muzyki dyskotekowej. Było to powodem utrapienia mojego Brata, który chyba od zawsze słuchał rocka. W liceum sprawa moich gustów zmieniła się i to za sprawą słowa pisanego. W moje ręce wpadło kilka numerów pisma „Rock`N`Roll”. Tak mnie się spodobała poetyka artykułów, jakie tam przeczytałem, że zacząłem poszukiwać muzyki tam opisanej. Wtedy zaczął się właśnie okres moich intensywnych poszukiwań muzycznych. Znosiłem do domu wiele kaset przeróżnych wykonawców. Nie chwaląc się uważam, że te moje poszukiwania odbiły się na kształcie polskiej muzyki rockowej. Słuchałem i słucham przeróżnej muzyki, choć zaliczyłem dość krótki okres szowinizmu rockowego. Przyznaję się też, że czasami na to, czego słucham mają wzgląd sprawy poza muzyczne. Zdarzyło mi się przestać słuchać jakiś kapel z powodów ideologicznych. Ale nie jestem jakimś fanatykiem i zdarza mi się też mieć na play liście ludków z innych parafii niż moja.

Bon Jovi „New Jersey”
W sumie to na tym miejscu powinien się znaleźć album z standardami muzyki country zaśpiewanymi po polsku. Słuchałem tej płyty namiętnie w czasie wakacji u mojej śp. Babci. Ale dane osobowego tego wykonawcy wywietrzały mi z głowy. Bon Jovi zaś to był jeden z pierwszych zespołów, jakie poznałem na początku moich muzycznych poszukiwań zainspirowanych „Rock`N`Rollem”. Ta płyta wciągnęła mnie bardzo mocno. To nie jest koncept album, ale dla mnie to on jest jak opowieść- o przyjaźni, miłości, podróży na harleyu albo na koniu przez prerię.

Clannad „Legend”
Muzyka z jednego z moich ulubionych seriali. Świetnie współgra z obrazem, ale i dobrze sobie radzi bez niego. Legendarna podróż do antycznego lasu.

Dead Can Dance „Aion”
DCD poznałem dzięki mojemu Bratu. Na początku nie lubiłem ich. Ich muzyka wręcz mnie przerażała. A potem kiedyś Brat puścił DCD wtedy, kiedy ja czytałem „Władcę Pierścieni”. I okazało się, że to połączenie jest genialnie. Ale dopiero „Aion” zrobił ze mnie fana. Żałuję tylko, że niedane mi było być na koncercie DCD.

Jane's Addiction „Ritual de lo Habitual”
Pozwolę sobie zacytować Studytę z jego opisu płyty Gensis: Dzięki tej płycie przekonałem się, że kompozycje wykraczające poza formułę „trzy minuty w szybkim tempie z solówką w środku” mogą być nie tylko ciekawe, ale piękne i fascynujące. Dokładnie tak samo ja miałem z tą płytą Nałogu Jane. Chyba najbardziej psychodeliczny album tego zespołu. Ale przyczadzić konkretnie też umieją.

2TM 2,3 „Przyjdź”
Z płyt Tymoteusza to najbardziej chyba lubię drugą, „Amen”. Wymieniam pierwszą, bo to było takie apogeum mojego słuchania tzw. „muzyki chrześcijańskiej”. Jak dla mnie to jest jedna z najlepszych załóg w polskim rocku. Zestawienie tekstów z Pisma Świętego z nowoczesną muzyką daje momentami ciekawe przemyślenia interpretacyjne.

Von Thronstahl „Bellum Sacrum Bellum”
VT znałem już wcześniej z dwóch albumów. Zapoznanie się z nimi było pewnym wyzwaniem dla mnie. A ta płyta pochłonęła mnie od razu. Niesamowity kolaż muzyczny dla współczesnych postkonserwatywnych dandysów i nie tylko.

Armia "?"
Armię zacząłem słuchać od płyty „Triodante”. Więc może to ona powinna się tu znaleźć. Sęk w tym, że z Armią mam bardzo ciekawą rzecz. Od „Triodante” właśnie kolejne wydawnictwa tego zespołu stanowią muzyczno-słowną ilustrację kolejnych etapów mojej duchowej wędrówki. To są jakieś Większe Czary.


Do dalszej zabawy zapraszam Loyolnego, Gerencjusza i DMC.



Link 30.03.2009 :: 15:42 Komentuj (19)
Sen 49
…szok i przerażenie… jeszcze nikt nie przyznał się… rząd polski zapowiedział podjęcie zdecydowanych kroków… Bruksela wyraziła swoje zaniepokojenie…

Ten fragment nagrania był najbardziej szokujący i zapewne, dlatego cieszył się największym powodzeniem w necie. Kamera powoli przesuwała się po drzewach by w końcu ukazać leśną polanę. Na niej było osiemdziesiąt pali, na których w drgawkach kończyło życie osiemdziesięciu najbardziej brutalnych polskich przestępców. Podłożony pod obraz zniekształcony elektronicznie głos informował o ich personaliach i popełnionych przez nich zbrodniach. To robiło mocne wrażenie. Tak mocne, że widok stu powieszonych innych przestępców, sześćdziesięciu uduszonych skorumpowanych policjantów oraz sześciu zastrzelonych adwokatów, którzy znani byli z tego, że chętnie współpracowali z kryminalnym podziemiem, nie robiło już takiego wrażenia. Najprzód ten film dostały władze. Pierwszą decyzją oczywiście było, że to nie może dostać się do opinii publicznej. Ale zaraz potem okazało się, że film trafił nie tylko do TVP, ale także do najważniejszych stacji komercyjnych radiowych i telewizyjnych, oraz do gazet. Na dodatek był on rozpowszechniany w Internecie. Perfekcyjne „wyjęcie” z zakładów karnych 180 więźniów bez zadania obrażeń funkcjonariuszom SW, dokładne rozpoznanie pozostałych celów znamionowało doskonale przygotowaną operację. Ofensywa medialna tylko to potwierdzała. Najgorsze dla decydentów było, że to wszystko spadło na nich jak grom z jasnego nieba. Specsłużby nie informowały wcześniej o możliwości zaistnienie takiej sytuacji. Gorączkowe konsultacje z zagranicznymi partnerami również nie wniosły do sprawy nic nowego. Głos na końcu filmu oświadczył, że dość rządów bezprawia w Polsce i Rzeczpospolita musi stać się w końcu silnym państwem przyjaznym dla swoich obywateli. Lecz nie określił, kto i jak ma do tego doprowadzić. Z każdą godziną przybywało pytań a brakowało odpowiedzi. A poparcie społeczne dla nieznanych sprawców rosło coraz bardziej. W zacisznych gabinetach polityków i biznesmenów zaczął rosnąć strach.

Człowiek, który był odpowiedzialny za ten stan rzeczy przebywał w swoim prywatnym domu położonym w jednym z lasów Suwalszczyzny. Położony był on w okolicy dość odludnej. Z zewnątrz wyglądał niepozornie. Wchodząc do środka dokonywało się jakby podróży w czasie. Wszystkie pomieszczenia były urządzone w stylu, który kojarzył się zarówno z polskimi szlacheckimi dworkami jak i z siedzibami mongolskich wojowników. Włodarz owej siedziby siedział w tak zwanym pokoju gościnnym. Jadł pilaw i oglądał telewizję. Był więcej niż zadowolony z efektów medialnych, jakie wywołała zaplanowana przez niego akcja. Oto wysiłek jego rodu zaczął wydawać owoce. Spojrzał na ścianę gdzie obok broni wisiały wizerunki jego przodków a także zasłużonych dla Rzeczpospolitej mężów. Portrety przeplatały się, a nad nimi był obraz przedstawiający Timura Wielkiego. Mężczyzna spojrzał na niego tak jakby władca z przeszłości poprzez portret miał przesłać mu swoje błogosławieństwo. Szerokim strumieniem popłynęły przez jego umysł rodowe opowieści. O ucieczce przez śnieg i góry nałożnicy z swoim synem, bo okrutny rozkaz zobowiązał do ograniczenia ilości Timurydów w imperium. O Rzeczpospolitej, która uciekinierów przyjęła do siebie. O walkach i ofiarach dla niej złożonych. O straszliwej klęsce, która w sercach jego przodków zrodziła postanowienie przywrócenia przybranej Ojczyźnie należnej jej chwały. Teraz po bardzo wielu latach on zaczyna kolejny etap pracy swego rodu, a po nim pociągną to jego potomkowie. Zrobi wszystko by okazać się godnym Timurydą i obywatelem Rzeczpospolitej. Te rozmyślania przerwały wejście starego Tatara.
Padł on na kolana przed mężczyzną.
- Effendi, niech Bóg zawsze będzie z Tobą. Czy mamy już wysłać listy tym niewiernym psom z Warszawy?
Timuryda uśmiechnął się.
- Tak. Już czas zacząć ich tresurę.

Trzeci dzień schodził na jałowych spekulacjach, kto może stać za ostatnimi wydarzeniami w Polsce. Kilku przestępców, którzy chcieli podjąć jakieś zdecydowane kroki w bardzo drastycznych okolicznościach pożegnało się z życiem. Państwowe służby nie potrafiły znaleźć najmniejszego tropu prowadzącego do sprawców. Wieczorem trzeciego dnia spora grupa oficjeli z sfer politycznych, ekonomicznych, religijnych i medialnych dostało specjalne przesyłki. Po zapoznaniu się z ich treścią dwie osoby zmarły na zawał serca, jedna popełniła samobójstwo, kilka zadzwoniło na podany w wiadomości numer z pogróżkami (ci w dość krótkim czasie umarli w tajemniczych okolicznościach), reszta prędzej czy później złożyła zapewnienie o swojej bezgranicznej lojalności. W tym czasie, kiedy odbierali swoje przesyłki w ich okolicy wszystkie psy przeraźliwie szczekały.



Photo Sharing and Video Hosting at Photobucket
Żołnierze Wyklęci - Zapomniani Bohaterowie
Drużyna Feniksa
Studyta Arseniusz
Aibhill Dreamstoher
Esthel
Dziedzic Gryffindora

NEOSARMACJA
Photo Sharing and Video Hosting at Photobucket
Blog Hetmana Lacha

Blogosfera FF
Agent
Dziennik Szczepana Twardocha
Loyolny-san
Filip Memches
Paweł Milcarek
Wojciech Wencel
Slavoy
Gryzoń
KRES
DMC
Galaktyczny zwiad
Radek Neosceptyk

Zaprzyjaźnione blogi
Magdalena
Obrończyni Ludzi
Patrycja Blaum
FreeMind
Trokier
Artur Nowaczewski

Blogosfera
Jacek Bartyzel
Fox Mulder

Strony które warto odwiedzić
Christianitas
Prawosławie
44 Magazyn Apokaliptyczny
Piąta Władza
Lietuva
J.R.R.Tolkien
G.K.Chesterton
Narnia- kraina Aslana
Elendili-Przyjaciele Elfów
Te Deum Laudamus!
Retrostacja
Integral Tradition
Krzyżowiec
Obywatel
Fronda
Teologia Polityczna
Konserwatyzm.pl
Łotwor-Armia Krajowa, Powstanie Warszawskie, Waffen SS
The Scorpion
Conservative Punk Division Poland
WC
Eurazja
Inacze
Jacek Bartyzel
Alain de Benoist
Szczepan Twardoch
Dziennik-Europa
Galeria Alkemika
Sons of the Storm
Nowa Gildia

OWNLOG

Archiwum

2018
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2017
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2016
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2015
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2014
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2013
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2012
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2011
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2010
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2009
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2008
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2007
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2006
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2005
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2004
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj

Linki


Księga gości

Wyślij wiadomość