anarcha
at ownlog '06
Link 05.10.2005 :: 22:42 Komentuj (1)
Pewna osoba powiedziała mi, że Warszawa to dla mnie idealne miejsce, albowiem- „ W małych miejscowościach życie toczy się w rytmie świąt, urodzin, imienin i pogrzebów. Tam nikt nie zajmuje się rozmyślaniem nad sensem życia. Tacy jak ty mają swoje miejsce w dużych miastach. One ich przyciągają.” Czyli byłoby tak jak w tym wierszu Adama Zagajewskiego „Miasto, w którym chciałbym zamieszkać”
„To miasto jest ciche o zmierzchu (...),
i głośne w południe głosami ambitnych filozofów i kupców,
którzy przywieźli ze wschodu aksamit.
(...)
Stare kościoły, omszałe kamienie dawnej modlitwy, są w nim jak balast
i jak rakieta kosmiczna”

Jednak ta sama osoba powiedziała mi, żebym dbał o nawiązywane znajomości w Warszawie, bo tu wszyscy są strasznie zabiegani i zaniedbują kontakty międzyludzkie. Więc może jest jak to pisał Martin Heidegger: „Istota wielkomiejska jednakże zapewnia tylko bycie podnieconym i pobudzonym- pozór czujności. Nawet najlepsze chęci będą musiały ugrzęznąć w sensacji i reprezentacji- uniemożliwiających jakąkolwiek filozofię.”
A może jest tak i tak. Z jednej strony cancer modernitas pożera kontemplację, Sacrum i Sophie ale z drugiej strony czasami można w megapolis znaleźć czas i miejsce na rozmyślania. Chociaż na dzień dzisiejszy przewagę daję prowincji. Zupełnie arbitralnie. A może to chodzi o ten kontakt z tym, co pierwotne, woda, ziemia, ogień i powietrze, który odsyła nas do Fundamentu. O wiele łatwiej o coś takiego tu gdzie czas odmierzają święta, urodziny, imieniny i pogrzeby.





Link 11.10.2005 :: 23:20 Komentuj (5)
Są miejsca, z którymi czujemy mistyczną więź. Takie, że możemy powiedzieć – to jest mój dom. Dobrze się w nich czujemy, spokojnie i bezpiecznie. Dobrze jest mieć takie miejsce. Ale czasami z bólem serca musimy je opuścić. Po to by wypróbować siebie i spróbować sięgnąć po laur zwycięzcy. Bez tej wyprawy zadamy śmierć swemu sercu. Cóż człowiekowi po domu jeżeliby serce swoje uśmiercił?

Myślałem, że w tym roku nie pojadę na grzyby. A jednak udało się. Samo zbieranie grzybów nie było najważniejsze. Możliwość pochodzenia po lesie i podziwiania cudów przyrody to było sedno mej eskapady. Światło słońca pomiędzy drzewami, kolory liści, kruk zrywający się do lotu- warto żyć dla takich chwil. Odległy pomruk skierował moją uwagę w górę. Daleko na niebie zauważyłem jedno z największych technicznych osiągnięć człowieka- samolot. O cywilizacji nie dawał też zapomnieć telefon komórkowy schowany w kieszeni. Czy da się uciec przed techniką? Czy w ogóle należy podejmować taką ucieczkę? Techniczne innowacje to stygmat ludzkości. Kiedyś krzesiwo i łuk, dziś samolot i telefon komórkowy. Po za tym tryumf ducha na maszyną nie powinien polegać na rewolucyjnym zniszczeniu mechanizmu, lecz na tym, że staje się on narzędziem jego woli.

Jesień najpiękniejsza jest na Pomorzu Zachodnim. Płomienne kolory drzew odbijające się w błękicie jezior polodowcowych.


Ileż ma w sobie Szczęścia Kamyk -
Bez lęku przed Koniecznościami,
Nie dbając o Kariery przebieg,
Toczy się Drogą sam przed siebie -
W Burej Powłoce zawarł prostą
Sumę barw, jakie miewa Kosmos -
Jak Słońce niezależny, istnieć
Potrafi sam lub w towarzystwie,
Bez komplikacji, planu, trudu
Spełniając Dekret Absolutu -

[tł. Stanisław Barańczak]

Emily Dickinson

Link 30.10.2005 :: 15:39 Komentuj (1)
Naturalny jest dla nas rytm solarny. (Jak bardzo w dzisiejszych czasach żyjemy wbrew niemu.) Wtedy, kiedy nastaje ranek uznajemy, że nastąpił początek dnia. A jednak pierwsza księga Biblii, Genesis mówi nam, co innego. Oto nie wschód a zachód Słońca jest początkiem dnia. Do dziś pobożni Żydzi zaczynają szabat w piątek wieczorem, zaś według przepisów liturgicznych Kościoła Katolickiego w sobotę wieczorem można odprawiać niedzielną Eucharystię. Dlaczego Święta Księga tak określa upływ czasu? Być może chodzi o symbol. O Boga, który przez ciemność naszej niewiary, naszej upadłej rzeczywistości przebija się do nas. A może o niepoznawalność Boskiej Istoty, która jest dla nas skryta w obłoku niewiedzy.
------------------------------------------------------------------

W moim miasteczku najbardziej lubię te miejsca, które są jakby na zapleczu urbanistycznej przestrzeni, leżące na jej obrzeżach. Można tam zobaczyć pracowicie uprawiane działki, ale też i miejsca gdzie bujnie rośnie dzika roślinność. Przemykają tamtędy koty i psy, ale też zwierzęta nienależące do ludzkiej hodowli. Obok ludzkiego zabiegania można, więc zaobserwować rytm pierwotnego życia w jego enklawach obok ludzkiej hybris. To jest wiedza o naszej cywilizacji technicznej, która spoczywa na kruchym lodzie, pod którym kłębi się dziki żywioł.
-------------------------------------------------------------------
„Corto Maltese na Mazowszu”
(komiks niewydany)

Pod koniec roku 1919 do Warszawy przybywa Corto Maltese. Na zlecenie pewnego tajnego stowarzyszenia ma on negocjować z Mieczysławem Geniuszem, polskim teozofem i działaczem politycznym, odkupienie pewnej księgi. Stolica Polski to niespokojne miejsce. Rywalizacja polityczna przenosi się na ulice, gdzie bojówki partyjne staczają ze sobą prawdziwe bitwy. Komunistyczni agitatorzy nawołują do rewolucji i szpiegują na rzecz ZSRS. Zagraniczne dyplomacje i wywiady plotą misterne sieci swych spisków. Pierwsze spotkanie Corta z Geniuszem nie przynosi rezultatu. Maltese otrzymuje wykład o mesjańskim zadaniu narodu polskiego, który ma przynieść udręczonej Europie upragniony pokój. Po rozmowie z teozofem Corto udaje się na spacer po mieście. W pewnej uliczce natyka się na czterech bojówkarzy, którzy biją starego Żyda. Corto staje w obronie staruszka. Wynik bójki z endekami mógłby się skończyć dla niego fatalnie gdyby nie pomoc nieznajomego, który wziął jego stronę. Po wygranej potyczce tamten przedstawia się. Na imię ma Justyn Szymkiewicz i jest litewskim anarchistom. Zawierucha wojenna sprawiła, że trafił do Warszawy. Proponuje Maltese odwiedziny u hrabiego Serafina Fiderkiewicza. Salon hrabiego jest miejscem gdzie spotykają się różnorakie osobowości. Radzi się tam na przykład nad restauracją monarchii w Polsce. Na tronie miałby zasiąść przedstawiciel dynastii Habsburskiej. Jałowość tych dywagacji wyrzuca zebranym bojowiec z Wielkopolski Maciej Sakowski. Nawołuje on do czynu, do rozprawy z komunistyczną agenturą, umocnienia państwa, zabezpieczenia granic. Dopiero potem można będzie roztrząsać sprawy ustrojowe. Justyn przedstawia hrabiemu Corta. Podczas rozmowy zostaje poruszony temat Geniusza. Podobno teozof coś szykuje. Kaptuje sobie sojuszników. Dyskretnie ogłasza, że już wkrótce Polska wypełni swe mesjańskie zadanie. Okazuje się też, że hrabia wie o misji, jaką ma wypełnić Corto. Środowisko, które reprezentuje hrabia jest zainteresowane w tym by księga, w której posiadaniu jest Geniusz znalazła się po za granicami Polski. Justyn ma zostać przewodnikiem i pomocnikiem Maltese. Ten przystaje na tę propozycje. Kiedy awanturnik dociera późnym wieczorem na swą kwaterę, ktoś go znienacka atakuje. Nie daje jednak rady Maltese. Ten zaś odkrywa, że owym napastnikiem jest jego „przyjaciel” Rasputin. Rosyjski szaleniec zaczyna przekonywać Corta, że jego atak był powodowany przyjaźnią i miał na celu uchronienie go przed bardzo poważnym niebezpieczeństwem. Maltese wmieszał się, bowiem w awanturę o metafizycznym znaczeniu. Towarzystwo, które go wynajęło gromadzi, bowiem artefakty, które mają zagrozić światu. Według Rasputina księga, w której posiadaniu jest Geniusz zawiera wiedzę mogącą zmienić świat na lepsze. Proponuje on Maltese wykradzenie księgi i użycie jej zawartości. Razem mają zapanować nad światem dla jego dobra. Corto wyszydza rojenia Rosjanina, wiąże go i udaje się na spoczynek. Następnego dnia ku swej konfuzji odkrywa, że Rasputinowi udało się uciec. Do jego mieszkania przybywa Szymkiewicz i razem udają się do M. Geniusza. Na miejscu okazuje się, że ktoś dokonał napadu na teozofa. Księga zniknęła. Oprócz grupy zamaskowanych napastników świadkowie widzieli brodatego dziwaka. Corto wie, kto nim jest. W salonie hrabiego Fiderkiewicza ustalają plan działania. Informatorzy szlachcica szybko ustalają miejsce pobytu Rasputina. Corto wraz z Szymkiewiczem, Sakowskim oraz Atanazym Sulejmanem, spolonizowanym Tatarem, chwytają szaleńca. Ten przyznaje, że miał zamiar wykraść księgę. Został jednak wyprzedzony. Według niego dokonała tego komunistyczna bojówka, której członkami byli Żydzi. Justyn i Corto udają się do żydowskiej dzielnicy. Tam napotykają Żyda, którego uratowali przed endeckimi bojówkarzami. Ten obiecuje im pomóc w ich poszukiwaniach, zwłaszcza, że chce wyciągnąć swego syna z szponów, jak określa, komunistycznej sekty. Według niego syn powinien zająć się handlem a nie jakimiś mrzonkami. Długo nie szukają młodego komunisty. Przyłapują go, gdy próbuje okraść kasę swego ojca. Twierdzi, że konfiskuje pieniądze na rzecz rewolucji. Przyciśnięty do mury zdradza, że napadu na dom Geniusza dokonała bojówka jednego z czołowych komunistycznych bojowców Daniela Rosenfelda. Było on kiedyś uczniem jesziwy, ale zamiast rabinem postanowił zostać wyzwolicielem proletariatu. Zdradza im gdzie znajduje się schronienie bojówki. Wieczorem Corto, Justyn, Maciej i Atanazy oraz Hrabia udają się w to miejsce. Z zaskoczenia z kilku stron atakują komunistów. Po zażartej walce pokonują ich. Śmiertelnie ranny Rosenfeld zdradza im, że w księdze jest wiedza zgromadzona przez kilku największych cadyków, którzy za czasów Napoleona Bonaparte próbowali przyspieszyć przyjście Mesjasza. Wszyscy zmarli w tajemniczych okolicznościach. Rosenfeld chciał zniszczyć księgę, bo uważał, że jedynym Mesjaszem może być tylko partia komunistyczna. Nie zrobił tego jednak, bo wahał się czy jednak nie wykorzystać tej wiedzy dla dobra proletariatu. Na oczach umierającego radykała hrabia Fiderkiewicz rzuca księgę w ogień.
Następnego dnia Rasputin wyrzuca Maltese, że ten nie chciał się poświęcić dla ludzkości. Corto zbywa to milczeniem, więc poirytowany Rosjanin odchodzi. W Łazienkach Maltese spotyka się z emisariuszem organizacji, która go wynajęła. Ten wręcza mu wynagrodzenie i chwali za to, że umożliwił zniszczenie księgi. Według niego wiedza w niej zawarta nie powinna należeć do ludzi a już zwłaszcza do gorącokrwistych Polaków. Corto Maltese odchodzi i znika za zasłoną opadających liści.
(Mega Thanks- Hugo Pratt; Sztywny, Suja and Studyta Arseniusz. Thanks- Massive Attack and Black Rebel Motorcycle Club.)