anarcha
at ownlog '06
Link 06.01.2007 :: 17:15 Komentuj (15)
Muzyka klubowa
Na początek roku lubię sobie posłuchać muzyki klubowej. Ale takiej najlepszego rodzaju. Mam, co roku okazję słuchać takowej dzięki temu, że TVP 2 transmituje Noworoczny Koncert Filharmoników Wiedeńskich. Zawsze wtedy grają oni przede wszystkim walce rodziny Strauss, czyli najmodniejszą muzykę klubową CK Austro-Węgier. (Mogę sobie wtedy wyobrazić jak w galowym mundurze huzara przybywam na jakiś wspaniały bal.) To, co my dziś z takim namaszczeniem słuchamy w salach koncertowych dawnej było rodzajem muzyki rozrywkowej i użytkowej. Czy więc różnica pomiędzy J.S.Bachem, W.A.Mozartem i J.Straussem a Beatles, Iron Maiden, Pet Shop Boys czy P. Oakenfoldem sprowadza się do instrumentarium i środków ekspresji? Myślę, że jest jeszcze głębsza. Różnica pomiędzy tymi muzykami ukazuje nam pewien konflikt, który Nietzsche określił jako walkę pomiędzy „żywiołem apollińskim” a „żywiołem dionizyjskim”. Każda muzyka jest transowa, czyli wyprowadza człowieka poza jego jestestwo. Pytanie tylko gdzie? Tutaj wtrącę pewną anegdotę. Titus wokalista metalowej kapeli „Acid Drinkers” rozmawiał kiedyś z realizatorem dźwięku, który kilka dni wcześniej nagrywał orkiestrę filharmoniczną. Titus był ciekawy po ilu podejściach nagrywa się taką orkiestrę, bo przecież muzycy mają wpadki i w ogóle. Na to realizator spojrzał na niego i powiedział, że przy takiej klasie wykonawców nie ma czegoś takiego jak wpadki. Muzyka klasyczna, która ze swoimi konwencjami wymaga od wykonawcy wysokiej maestrii opanowania instrumentu jest domeną Apolla. To kraina światła i porządku. Możemy tu doznać głębokich wzruszeń, ale będą nas one prowadzić ku budowaniu naszego „ja”. Natomiast współczesna muzyka rozrywkowa to trans dionizyjski. Zdarzają się w niej wirtuozi, ale nie o maestrię w niej chodzi. To ucieczka od samego siebie w mrok, ekstazę. Tu nie ma miejsca na budowanie „ja”, bo tu się człowiek uwalnia od nieznośnego ciężaru bycia i przemienia w strumień emocji. Dlatego między innymi tak wiele w niej skojarzeń seksualnych. Różnicę pomiędzy tymi żywiołami widać w tańcu. Pewne figury z baletu klasycznego widać w choreografii panienek z Pussycat Dolls. Ale tylko w tym drugim przypadku mają one charakter erotyczny.

Najlepiej dymać feministki
Jak już jesteśmy przy seksie to podzielę się jeszcze jedną refleksją. Drzewiej, w czasie moich studiów uczęszczałem na fakultet pod nazwą „Współczesna myśl feministyczna”. Na zakończenie zajęć należało napisać pracę. Moja miała temat -Obraz kobiety w miesięczniku „Playboy”. Sam go wymyśliłem. ;) Konkluzja, do jakiej doszedłem była taka, że w tym pisemku są przekazywane dwa obrazy kobiet. Jeden to taki „króliczek”, piękna i pociągająca, umilająca chwile mężczyźnie, ale jest ona bardziej zabawką niż świadomym podmiotem. Drugi zaś to dzielna, znająca swoją wartość kobieta, która przebojem idzie przez życie. Pewien dysonans tych wizerunków można wytłumaczyć tym, że „Playboy” w ten sposób chce uniknąć oskarżeń o seksizm. Ale można na to spojrzeć jeszcze inaczej. Hefner i jego załoga to wielcy orędownicy, tzw. wolnej miłości, czyli tak naprawdę seksu bez zobowiązań. Ale nie da się swobodnie, bez żadnego dyskomfortu „przelecieć” panienki o mentalności „moherowego beretu”. Taka będzie chciała małżeństwa i dzieci, a jak tego nie otrzyma to gotowa posunąć się do kroków sądowych czy też jakiś desperackich czynów. Inna sprawa ma się z feministką. Od dawna uważam, że cała sprawa z równouprawnieniem kobiet nie ma podłoża etycznego tylko jest wynikiem pewnych zapotrzebowań ekonomicznych i politycznych. Teraz coś mi się widzi, że swoje trzy grosze ma w tym i męska seksualność. Przecież taka wyzwolona z tradycyjnej moralności feministka niechcąca założyć rodziny jest idealnym materiałem do niezobowiązującego seksu. Robimy swoje w łóżku i każde rozchodzi się w swoje strony. To nic, że bardziej to przypomina masturbację niż erotyczne spotkanie dwojga ludzi. Każdy dostał swoją porcję orgazmu i nie chce niczego więcej. Dlatego najlepiej dyma się feministki. (Oczywiście pod warunkiem, że nie są one personami oszalałymi z nienawiści do facetów.)


Link 08.01.2007 :: 20:15 Komentuj (11)
„Koalicja Szatana”
Miałem tutaj nie poruszać sprawy abp Wielgusa zwłaszcza, że na zalinkowanych przeze mnie blogach pojawiło się kilka tekstów, które świetnie opisują Wielgusgate. (Szczególnie polecam lekturę CyberSylwy Pawła Milcarka.) Naszła mnie jednak dziś refleksja na temat- A co jeśli ta afera to „montaż”? Jaki byłby jego cel?
Zaciekawiło mnie, że pewne następstwo wydarzeń, jakich świadkami byliśmy na scenie publicznej daje się ciekawie skorelować z profilem Radia Maryja, czyli orientacją narodowo-katolicką. Warto też przypomnieć sobie, że główny rozgrywający w koalicji, czyli Prawo i Sprawiedliwość postuluje od dawna zerwanie z Polską „okrągłostołową” i przeprowadzenie „moralnej rewolucji”. W tych zamierzeniach niebagatelną rolę miał odegrać Kościół Katolicki. Główne poparcie jednak PiS otrzymał nie od Hierarchii a od ojca Tadeusza Rydzyka i mediów, jakimi on zarządza. Mając to na uwadze warto przypatrzeć się następującym wydarzeniom.
1: Oto kilku działaczy powiązanych z Młodzieżą Wszechpolską i LPR zostaje oskarżonych o to, że brali udział w pikniku, który miał charakter nazistowski (palenie krzyży, hitlerowskie gesty i okrzyki). Czyli ulegli wpływowi wrogiej Polsce siły. Chcieli być jak Niemce.
2: Kilka kobiet na czele z Anetą Krawczyk oskarżyło czołowych działaczy „Samoobrony RP” o molestowanie seksualne. Przy okazji wyszło na światło dzienne kilka innych wstydliwych faktów z życia moralnego ludzi tej partii, jak na przykład korzystanie z usług prostytutek. Czyli często łamali oni katolicką etykę seksualną.
3: Na metropolitę warszawskiego powołano abp Stanisława Wielgusa. Kapłana związanego z środowiskiem RM. Co się działo dalej nie muszę opisywać. Chciałbym zwrócić uwagę na to, że media podawały, że to dzięki braciom Kaczyńskim nie doszło do ingresu. Minister Przemysław Gosiewski kategorycznie zaprzeczył jakoby w tej sprawie doszło do jakiś rozmów pomiędzy Watykanem a polskim rządem. Nie zdziwiłbym się jednak, jeśli by za jakiś czas światła dziennego nie ujrzały materiały, które podważałyby wersję Gosiewskiego. Czyli PiS jawiłby się jako partia walcząca z Kościołem, chcąca podporządkować go swoim celom, niszcząca dobrych kapłanów. (Dodajmy do tego jeszcze narodową przynależność kilku czołowych przedstawicieli pisowskiej wierchuszki i mamy niezły pasztet.)W takiej sytuacji egzotyczny alians hierarchów, Radia Maryja, Gazety Wyborczej, liberalnych i lewicowych polityków zyskałbym umocnienie poprzez konkretyzację przeciwnika. Zresztą już „Trybuna” pisała o aferze TW Greya jako o „wojnie PiS-u z Kościołem”.
Ksiądz Rydzyk w obecnej sytuacji nie ma pozytywnego potencjału politycznego. Żaden polityk nie zgodzi się pójść na pasku Ojca Dyrektora. Natomiast może on odpowiednio podpuszczony odegrać znaczną rolę niszczącą. Kto wie czy ten cały kołowrót nie miał na celu sprawienia, żeby toruński redemptorysta uwierzył w to, że obecna koalicja rządowa jest „koalicją Szatana”. Zaś następnie środowisko RM wspólnie z Episkopatem (oczywiście nie sami) wzięliby udział w „szlachetnej” misji uwolnienia Polski od złego reżymu „kaczystowskiego”. Czego z utęsknieniem oczekują „miliony Polaków”.
Oczywiście nie wiadomo czy jakiś „demiurg” stoi za tymi wydarzeniami. A wszyscy „ludzie rozumni” wiedzą, że spisków nie ma. No, co najwyżej są „złowrogie machinacje mrocznych elementów” chcących się zamachnąć na „społeczeństwo otwarte”, „demokrację” i „prawa człowieka”. Tak, więc możecie spokojnie zjeść posiłek, zmówić pa… tfu, tfu, przepraszam, możecie przeczytać Deklarację Praw Człowieka i spać spokojnie. Wielki Brat czuwa. ;)


Link 23.01.2007 :: 15:06 Komentuj (7)
Ku pokrzepieniu serc

Dopóki nie przeczytałem „Krzyżowców” Zofii Kossak absolutny top, jeżeli chodzi o powieści historyczne zajmował u mnie Henryk Sienkiewicz i jego Trylogia. Teraz musiał się posunąć i uczynić miejsca Damie. Jednak nie doszło do całkowitej detronizacji. Miłość do sienkiewiczowskiej prozy towarzyszy mi od dzieciństwa nie zanosi się na to by wygasła. Przyznam jednak, że drażni mnie podejście do dzieła imć Henryka. Postępowi intelektualiści i wszelkie inne wykształciuchy usiłują za wszelką cenę ośmieszyć i podważyć wpływ „Litwosa” na Polaków. Z kolei obóz patriotyczny patrzy na Trylogię przez pryzmat słów zamieszczonych na końcu „Pana Wołodyjowskiego”- „Na tym kończy się ten szereg książek pisanych w ciągu kilku lat i w niemałym trudzie- dla pokrzepienia serc.” W ich interpretacji książki te stają się górnolotną laudacją na temat patriotyzmu, obowiązków wobec Ojczyzny, pochwałą poświęcenia dla Narodu, najwyższym wyrazem uznania dla walki w obronie Macierzy…. Utopione w takim sosie te powieści są podawane dziatwie szkolnej, która kręci nosami nad taką potrawą. Zastanówmy się, czy kiedy znajdujemy się w ciężkiej sytuacji i nasze serce potrzebuje pokrzepienia to chcemy słuchać nadętego mówcy, który będzie perorował nam o naszych obowiązkach? Czy nie lepszym towarzyszem byłby natchniony gawędziarz, który opowie nam fascynującą historię? Dlatego proponuję trochę inne spojrzenie na sienkiewiczowską Trylogię.

Gombrowicz mawiał o Sienkiewiczu, że był on genialnym drugorzędnym pisarzem. Oczywiście w celu deprecjacji. Ale faktem jest, że Trylogia jest świetną opowieścią przygodową. Jak mawia mój Przyjaciel Studyta są to niezłe easterny. Na jej fabułę składa się przecież mnóstwo ucieczek i pogoni, zasadzek, bitew oraz innych gwałtownych wydarzeń. Daje to okazje by nie mówić o wzorach, ale pokazać je w działaniu. Dzięki temu, że Sienkiewicz był pojętnym uczniem Dumasa- ojca, westernowej prozy i innych specjalistów od Wielkiej Przygody mógł przemówić ze swoim przesłaniem do tak wielu ludzi. Na swoim blogu Galaktyczny Zwiad ironizował, że wszystkie powieści Sienkiewicza zbudowane są według tego samego schematu- porwana dziewczyna w obronie, której staje bohater. Tyle, że w ten sposób można wykpić na przykład Biblie- porwana ludzkość przez Szatana w obronie, której staje Bóg. Tutaj dotykamy kolejnego aspektu Trylogii, który według mnie, zaważył na sukcesie tych powieści. Pozwoliłem go sobie nazwać mitologicznym.

Dla jasności wywodu chciałbym zaznaczyć, że posługuje się takim rozumieniem mitu, jaki mieli oxfordzcy Inklingowie. Uważali oni, że mitologie są odbiciem Prawdziwego Mitu, który wydarzył się w historii ludzkości i został utrwalony na stronicach Biblii. Jego odblaski można znaleźć także w twórczości ludzkiej powstałej po zakończeniu ziemskiej egzystencji Jezusa.

Zacznijmy od tego, że większość z Polaków, ale też i innych nacji ma fałszywe spojrzenia na Trylogię. Jest ona przedstawiana jako dzieje walki narodu polskiego z wrogimi mu etnosami. I o ile „Potop” i „Pan Wołodyjowski” mogą tak zostać opisane, to zupełnie inaczej ma się sprawa z „Ogniem i Mieczem”. Po wielu latach panowania nacjonalistycznego paradygmatu jest zrozumiałe, że trudno wielu dostrzec, o czym naprawdę jest ta książka. Opowiada zaś ona jak to pewien szlachcic polski Bohdan Chmielnicki srodze pokrzywdzony przez swego sąsiada postanawia pomścić swoje krzywdy i w tym celu buntuje Kozaków, którzy doznali również wielu niesprawiedliwości. „Ogniem i Mieczem” jest książką o wojnie domowej. Dlatego zaczyna się ona od nadprzyrodzonych znaków i jest najbardziej mroczna i brutalna ze wszystkich części Trylogii. Chyba najmocniej charakter tego konfliktu ukazuje Sienkiewicz, gdy po jednej z walk pod szańcami Zbaraża opisuje jak dusze Polaków i Kozaków idą w zaświaty. Żadna zaś z nich „(…) jako w bratobójczej wojnie poległe nie mogły wprost do wiekuistej światłości ulecieć, ale przeznaczone im było lecieć gdzieś w dal ciemną i razem z wichrem krążyć nad padołem łez, i płakać, i jęczeć po nocach, dopóki odpuszczenia wspólnych win i zapomnienia, i zgody u nóg Chrystusowych nie wyżebrzą!” Powieść ta kończy się bardzo smutno. Nie ma radość z wiktorii pod Beresteczkiem. Jest za to nienawiść, co „wrosła w serca i zatruła krew pobratymczą” i nikt też w Rzeczpospolitej nie mówił: „Chwała na wysokościach Bogu, a na ziemi pokój ludziom dobrej woli”. Wojna domowa jawi się tu, więc jako zbrodnia kainowa, która narusza nie tylko porządek ziemski, ale i też nadprzyrodzony. Niektórzy teologowie uważają, że opisu Upadku nie można ograniczać tylko do zerwania zakazanego owocu. Według nich był on stopniowym procesem, który prowadził do degeneracji całej ludzkości i takiego zerwania z Bogiem, że On żałuje aktu stworzenia człowieka. Taką degenerację widzimy na stronach „Ogniem i Mieczem”. Bóg postanowił ukarać grzeszną ludzkość potopem. A jaki tytuł nosi następna część Trylogii? Uważam też, że nie przypadkiem głównym bohaterem „Potopu” jest Andrzej Kmicic grzesznik przeistaczający się w bohatera. Kara Boża nie ma na celu totalnego zniszczenia, ale ozdrowienie tych, których dotyka. Nieprzypadkowo też ostatni tom nosi tytuł „Pan Wołodyjowski”. Każdy szlachetny bohater jest jakimś odbiciem największego Bohatera jakim jest Pan Jezus. Również mały rycerz jest tym, który poświęca się w służbie innym i oddaje w niej swoje życie. Choć wiem, że to będzie najbardziej kontrowersyjna analogia, zaryzykuję twierdzenie, że nawet rodzaj śmierci zbliża pułkownika do Zbawiciela. Obaj zginęli śmiercią hańbiącą- śmierć na krzyżu to kara dla niewolników i najgorszych przestępców, śmierć samobójcza to śmierć tchórzy, szaleńców. Jednak obydwaj swoją ofiarą przekreślają ten kontekst i uwznioślają ją. Śmierć małego rycerza staje się impulsem do dalszej walki z wrogami, wyzwala w polskim rycerstwie nową energię. „Pan Wołodyjowski” tak samo jak „Ogniem i Mieczem” kończy się opisem bitwy. Ale po niej nie ma już smutku są okrzyki radości i bicie w dzwony kościelne. Tak, więc mamy w Trylogii cały cykl od Upadku poprzez Oczyszczenie aż do Odrodzenia, które dokonuje się dzięki Ofierze.

Mój niezgrabny szkic nie wyczerpuje oczywiście wszystkich możliwych znaczeń Trylogii. Choć myślę, że zaznaczyłem najważniejsze wątki. Można na przykład napisać o znaczeniu Zagłoby, który według mnie jest nie jest tylko akcentem humorystycznym. Pozwolę sobie tutaj stwierdzić, że to, co zrobił reżyser Hoffman wespół z aktorem Kowalewskim z imć Onufrym w ekranizacji „Ogniem i Mieczem” to zbrodnia wołająca o pomstę do Nieba. To jest tak jakbyśmy z Dionizosa zrobili tylko i wyłącznie amatora mocnych trunków. Ale o tym, być może, szerzej następnym razem.



Photo Sharing and Video Hosting at Photobucket
Żołnierze Wyklęci - Zapomniani Bohaterowie
Drużyna Feniksa
Studyta Arseniusz
Aibhill Dreamstoher
Esthel
Dziedzic Gryffindora

NEOSARMACJA
Photo Sharing and Video Hosting at Photobucket
Blog Hetmana Lacha

Blogosfera FF
Agent
Dziennik Szczepana Twardocha
Loyolny-san
Filip Memches
Paweł Milcarek
Wojciech Wencel
Slavoy
Gryzoń
KRES
DMC
Galaktyczny zwiad
Radek Neosceptyk

Zaprzyjaźnione blogi
Magdalena
Obrończyni Ludzi
Patrycja Blaum
FreeMind
Trokier
Artur Nowaczewski

Blogosfera
Jacek Bartyzel
Fox Mulder

Strony które warto odwiedzić
Christianitas
Prawosławie
44 Magazyn Apokaliptyczny
Piąta Władza
Lietuva
J.R.R.Tolkien
G.K.Chesterton
Narnia- kraina Aslana
Elendili-Przyjaciele Elfów
Te Deum Laudamus!
Retrostacja
Integral Tradition
Krzyżowiec
Obywatel
Fronda
Teologia Polityczna
Konserwatyzm.pl
Łotwor-Armia Krajowa, Powstanie Warszawskie, Waffen SS
The Scorpion
Conservative Punk Division Poland
WC
Eurazja
Inacze
Jacek Bartyzel
Alain de Benoist
Szczepan Twardoch
Dziennik-Europa
Galeria Alkemika
Sons of the Storm
Nowa Gildia

OWNLOG

Archiwum

2018
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2017
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2016
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2015
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2014
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2013
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2012
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2011
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2010
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2009
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2008
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2007
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2006
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2005
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2004
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj

Linki


Księga gości

Wyślij wiadomość