anarcha
at ownlog '06
Link 04.01.2006 :: 23:10 Komentuj (5)
Wielu tzw. prawicowych publicystów wyspecjalizowało się w lamentacjach nad niemoralnością naszych czasów. Tymczasem według mnie dzisiejsze czasy to tryumf moralności i to takiej przez duże M. Oczywiście, jako że kopyrajt na moralność mają zwolennicy tzw. ciemnogrodu w obiegu zamiast tego słowa używa się określeń takich jak humanitaryzm, prawa człowieka, et cetera. Gdziekolwiek się człowiek nie ruszy jest bombardowany przekazem „bądź dobry”. Dobro mych bliźnich powinno być moim najwyższym priorytetem obok samorealizacji. Ba, dobroć ta ma się nie ograniczać tylko do rodzaju ludzkiego, ale i też obejmować faunę i florę. Krytyka tradycyjnych systemów etycznych wychodzi od założenia, że były one za mało dobre lub nawet wręcz złe. Nie udało im się zastopować przemocy, wykluczenia i innych form zła, które człowiek wyrządzał Innemu. Muszą, więc zostać obalone. Zło zostanie zaś zatopione potopem dobra produkowanego codziennie przez media, organizacje rządowe i pozarządowe oraz wszystkich ludzi dobrej woli. Nawet ci, którzy powinni pełnić rolę dyżurnych rzeczników zła starają się grać w tym globalnym koncercie pozytywnych wibracji. Znaczna część satanistów usiłuje przedstawić siebie jako ceniących sobie wolność indywidualistów niemających zamiaru krzywdzić kogokolwiek. Czytałem kiedyś taki apologetyczny tekst o satanizmie gdzie autor odmalował obraz satanistycznej rodziny, wypisz wymaluj, prawie rodem z Dziejów Apostolskich. Inny jeszcze przykład budzi me wielkie rozbawienie w kręgach satanistycznych i neopogańskich wiele się mówi o odrzuceniu chrześcijańskiej moralności w połączeniu z pochwałą siły, ale zagadnijcie jednego z drugim o chrystianizację Europy. Od razu zacznie prawie się w rękaw wypłakiwać jak to straszny Kościół wytępił starą wiarę. Zamiast dostrzegać w tym potwierdzenie swych poglądów na rolę siły w dziejach cywilizacji mamy żałosny pisk, jacy to straszni chrześcijanie. No cóż skoro te neptki nie chcą robić za demonów to trudne te zadanie spadło oczywiście na wyznawców chrześcijaństwa. Ja osobiście staram się z wielką godnością wypełniać to zadanie, chociaż warunki zewnętrzne i wewnętrzne nie za bardzo mi to ułatwiają.
Prędzej czy później jednak ten globalny moralizm załamie się. Owa nowa ideologia dobra nie ma, bowiem żadnej solidnej podstawy, ba, moralny absolutyzm uznaje za jedno z zagrożeń. Praktyka oczywiście pokazuje, co innego i nie raz obrońcy tolerancji okazywali się niezłymi inkwizytorami, ale idee mają swoje konsekwencje. Skoro taki skandalista Larry Flynnt jest bohaterem to, dlaczego nie zrobić skandalisty-bohatera z Adolfa Hitlera? Facet dokonał takiej ilości transgresji, że stawia go to w jednym szeregu z największymi łamaczami tabu na świecie. Skoro można było nazwać atak terrorystyczny z 11 września `01 za artystyczny happening to i zbrodnicze poczynania niespełnionego malarza można tak określić. Na razie AH należy do wielkiej patriarchalno-prawicowej rodziny demonów współczesnego świata, ale już powoli kiełkuje nam nowy nazistowsko-estetyczny nihilizm. Marilyn Manson czy Rammstein już pozwalają sobie na korzystanie z pewnych elementów estetyki III Rzeszy. Oczywiście, kiedy potrzeba oficjalnie wydają z siebie potępieńcze okrzyki pod adresem 18. Jednak zakazany owoc kusi, a skoro „zabrania się zabraniać”…. No cóż kamienie, którymi rzuca się we władzę są kiepskim fundamentem panowania. Choć nie przesądzam, że lawina, która zmiecie moralną tyranię będzie miała brunatny odcień.
Jaki z tego wniosek dla prawicowych narzekaczy czy też budowniczych cywilizacji miłości. Według mnie jeden. Trzeba przestać mówić o prawach człowieka, o jego godności, zaprzestać tej całej umoralniającej gadki a zabrać się za opowiadanie historii. Potrzebujemy nie nowych moralistów a nowych Inklingów.


Link 11.01.2006 :: 00:29 Komentuj (3)
Myśl o tym, że jest czynnik, który ściśle determinuje nasze życie (fatum/predestynacja/karma) jest wielce kusząca. Pozwala nam na zrzucenie z swych barków nieznośnego ciężaru wolnej woli. Już nie trzeba dociekać ile w tym wszystkim naszej winy. Analizować pod kątem swej odpowiedzialności poszczególne etapy swego żywota. Zadręczać się poczuciem kolejnej klęski. To wszystko jest przecież elementem czegoś, co jest zupełnie po za naszą kontrolą. Myślenie takie może zaś ułatwić fakt, że najważniejszą decyzję naszego życia podjęto zupełnie bez naszej woli. Człowiek wyjęty z nicości i rzucony w świat, który potrafi być bardzo nieprzyjemnym miejscem może się zbuntować przeciw swej egzystencji. Może odrzucić swą wolną wolę, ale i może też znienawidzić sam fakt, że żyje, zatęsknić do nie-istnienia. Tu jest zapewne źródło tego, co kiedyś nazywano acedią a teraz depresją. Buddyzm jest swego rodzaju lekarstwem na tę przypadłość. Stara się on wskazać drogę człowiekowi do nie-istnienia, swoistego Edenu, poprzez przezwyciężenie osobowości, przy czym bez popadania w skrajny nihilizm. Zapewne lepsza taka droga niż psychiczna destrukcja kończąca się nierzadko samobójstwem. Po mimo wszystkich jednak szlachetnych cech filozofii buddyjskiej jest to jednak ucieczka przerażonego okrucieństwem świata ducha.(Choć oczywiście nie każdy się ze mną zgodzi, a już na pewno buddyści.) A gdzieś głęboko w naszej duszy coś wzywa nas ku Życiu, na nasze Termopile.

Konstandinos Kawafis
Termopile
Godni pochwały ci, którzy w swym zyciu -
postanowiwszy tak - bronią Termopil.
We wszystkim, co czynią, sprawiedliwi są i niezłomni,
ale znają też smutek i współczucie.
Jeśli bogaci, to hojni, a jeśli ubodzy -
także hojni z ubogiego dobytku,
pomagają, jak mogą.
Zawsze mówią prawdę,
i to bez nienawiści do takich, co kłamią.

I jeszcze większej pochwały są godni,
jeżeli przewidują (a wielu to przewiduje),
że kiedyś musi pojawić się Efialtes
i że Persowie, w końcu, przejdą.

Link 19.01.2006 :: 13:58 Komentuj (6)
Emisariusz Piękna

Wczoraj wybrałem się na spacer po jeziorze. W końcu zamarzło i można spojrzeć na moje miasto z innej strony. Taka przechadzka to jest w ogóle piękna sprawa. Pod swoimi nogami ma się ileś metrów wody, a ja nie umiem pływać ;), widzi się miejsca, w których się często bywa z odmiennej perspektywy. To w sumie pomaga zobaczyć też i swoje życie inaczej. Mały człowiek na wielkiej biało-czarnej przestrzeni pod wielkim niebem. Szkoda tylko, że zachmurzonym. Nie było widać gwiazd. Kiedy powróciłem do domu z tym całym zachwytem w sobie dowiedziałem się, że kolejny Emisariusz Piękna wyruszył z Szarej Przystani do Domu Przedwiecznego. W telewizorni kolejni politycy wykłócali się o swoje śmieszne sprawy, a ja nawet nie mogłem się na nich porządnie wkurzyć, bo to wszystko było tak naprawdę nieważne. Ważne są te wiersze, które z nami zostały, spacer po jeziorze, rozmowy z Przyjaciółmi i to wszystko, co dzięki Miłości Najwyższego sprawia, że nasze życie ma sens.

Poszedłem w lasy ogromne
szukać buków czerwieni
jeżyn dojrzałych dzięciołów małych
rogów jelenich
jagód prawdziwych wilg piskląt żywych
mrowiska
i w oczy sarny — brązowej panny
popatrzeć z bliska —
szyszek strąconych — tajemnic sowich
zająca
i strach mnie porwał
na myśl o Bogu — bez końca.
(Ks. Jan Twardowski „O lasach”)

nie bój się chodzenia po morzu
nieudanego życia
wszystkiego najlepszego
dokładnej sumy niedokładnych danych
miłości nie dla ciebie
czekania na nikogo

przytul w ten czas nieludzki
swe ucho do poduszki

bo to co nas spotyka
przychodzi spoza nas
(Ks. Jan Twardowski „Wiersz z banałem w środku”)



Link 22.01.2006 :: 22:12 Komentuj (3)
Taxi Driver
Travis Bickle marzy o deszczu. Jednak nie o takim zwyczajnym. Marzy mu się taki deszcz apokaliptyczny, który oczyścił by miasto z wszystkich jego brudów. Taki, który zamieniłby Babilon w Nowe Jeruzalem.
Travis to wrażliwy człowiek. Dzielnie walczył w obronie swej ojczyzny w Wietnamie. Głęboko odczuwa swoją samotność. W swym dzienniku pisze, że czuje się najbardziej samotnym człowiekiem na ziemi i że samotność powoli go zabija. Jest jednak otwarty na innych ludzi. Na pierwszym spotkaniu z Betsy mówi jej to, co ona mniej lub bardziej świadomie czuła. Sprawia, że uśmiecha się i pięknieje. Do głębi przejmuje się losem nieletniej Iris omotanej przez pozbawionego skrupułów sutenera. Stara się wyciągnąć dziewczynę z bagna, w jakie wpadła. Przeraża go ogrom zepsucia miasta, po którym jeździ.
Travis jest jednak częścią chaosu, który wzbudza w nim obrzydzenie. Spędza długie godziny w kinach porno, na drugie spotkanie z Betsy zabiera ją właśnie do takiego przybytku, skąd ona zszokowana wybiega. Żywi rasistowskie uprzedzenia. Wozi w swej taksówce najgorszą hołotę. Nawet podczas pierwszego spotkania z Iris nie staje w jej obronie tylko zostawia ją na pastwę alfonsa.
W zdesakralizowanej, pozbawionej hierarchii przestrzeni megapolis Travis nie uzyskuje odpowiedzi na swoje pytania, nic nie uwalnia go od jego lęków i koszmarów, nie ma nikogo, kto odpowiedziałby na jego pragnienia. Więc powoli stacza się w otchłań szaleństwa czekając na jakiś znak, dzięki któremu wyrwałby się z tej matni, jaką stało się jego życie. Taki znak otrzymuje. Tak chory jak miasto, w którym żyje i jak on sam. Spotkanie z mężczyzną, który w taksówce opowiada mu, co zrobi ze swoją niewierną żoną staje się dla niego impulsem. Kupuje broń. Zaczyna pracować nad swoją kondycją fizyczną. Planuje zamach na kandydata na prezydenta. W wojskowej kurtce i z fryzurą jak Irokez, niczym archeofuturystyczny wojownik, czatuje na niego na ulicy. Zabicie demokratycznego polityka członka sekty, która sprostytuowała społeczeństwo może być początkiem wielkiego oczyszczenia, tak pożądanego przez Travisa . Jest on tak zdeterminowany, że gotów jest poświęcić samego siebie. Niczym rzymski wódz dokonujący rytuału, devotio oddający swoje życie bogom jako ofiarę w intencji zwycięstwa, gotowy zginąć w czasie bitwy nie czekając na spełnienie łaski, aby tylko jego wrogowie również polegli. Jednak zamach nie udaje się, więc idzie zabić tych, którzy deprawują niewinnych. Sutenerów o znacznie mniejszej skali, ale równie podłych. Krwawa walka nie kończy się jednak honorową śmiercią. Travis zostaje skazany na życie. Nie wiemy czy finał tej opowieści to rzeczywistość czy majaki szaleńca. A zresztą czy ta cała historia nie wydarzyła się całkowicie w jego umyśle?
Świat jest teraz pełen taki Travisów Bickle i Tylerów Durdenów, mężczyzn z raną w duszy, którzy duszą się w narzuconych im przez System rolach. Ich bieg do wolności kończy się często szaleństwem. Bezdusznemu ładowi bez pomocy Przewodnika można, bowiem tylko przeciwstawić swój obłęd.
----------------------------------------------------------------------

Zdaje się, że jeszcze na moim, blogu nie przedstawiałem twórczości pewnego genialnego aforysty z Kolumbii. Tak, więc proszę Pań i Panów oto przed Wami skromna ilościowo, ale za to wyśmienita próbka geniuszu don Nicolasa Gomeza Davili, prawdziwego arystokraty ducha. Gabriel Garcia Marquez powiedział- „Gdybym nie był komunistą, myślałbym tak jak Gomez Davila.”
Dwa pierwsze aforyzmy to coś w rodzaju moich dewiz życiowych.

Wierzyć w Boga, ufać Chrystusowi - i podejrzliwie rozglądać się dokoła.

Ludzie dzielą się na wielu altruistów zajmujących się ulepszaniem innych, i na niewielu egoistów zajmujących się doskonaleniem samych siebie.

Jedynym pewnym bogactwem staje się z upływem lat kolekcja głupstw, przed których
popełnieniem uchronił nas przypadek.

Każde zło, które uczynić mogą ludzkie ręce, zostaje uczynione.

Społeczeństwo przyszłości: niewolnicy bez panów.

Prawda nie ma udziału w klęskach jej obrońców.

Zarówno w obliczu historii jak i w obliczu śmierci reakcjonista może tylko powtórzyć słowa Burckhardta skierowane do Geymuellera: Mam nadzieję na to, co niezasłużone.

W epokach arystokratycznych to, co ma wartość, nie ma ceny; w epokach demokratycznych to, co nie ma ceny, nie ma wartości.

Nikogo nie interesuje nigdy to, co mówi reakcjonista. Ani wtedy, kiedy to mówi, bo wówczas wydaje się to absurdalne; ani po kilku latach, bo wówczas wydaje się to oczywiste.

W królestwie ducha każdy zdobywa tylko to królestwo, które dziedziczy.

Nie jesteśmy sumą naszych czynów.
Jesteśmy nienaruszalnością naszego najskrytszego kryształu lub jego najbardziej tajemną rysą.

Kto twierdzi o sobie, że szanuje wszystkie idee, ten ogłasza gotowość do zdrady swoich przekonań.

Jeśli zapominamy, że być wolnym to poszukać sobie pana, któremu powinniśmy służyć, wówczas wolność nie jest niczym innym jak tylko absolutną szansą że rozkazywać nam będzie pan najbardziej nikczemny.

Pewne katastrofy otwierają w świecie otchłanie, bez których człowiek by się udusił.

Być egalitarystą to mylić hekatombę z rzezią.

Bluźnierstwo kiełkuje dobrze tylko w cieniu jakiejś prawdy. Nawet diabeł znudzony wymyka się cichaczem z miejsc, gdzie chrześcijaństwo gaśnie.

Aby nas skłonić do ich przyjęcia głupie idee przytaczają jako dowód olbrzymią publiczność, która je wyznaje.

Wystrzegajmy się, abyśmy się nie zamienili w proste przeciwieństwo naszych wrogów.

Łatwiej znieść polityczne poglądy lewicowca niż pozostałe jego poglądy.

Prawdziwy reakcjonista nie jest tym, kto marzy o dawnych czasach, lecz myśliwym ścigającym święte cienie na wiecznych wzgórzach.

Historia byłaby znacznie bardziej pokojowa, gdyby zawierała w sobie tylko gospodarkę i seks.Człowiek jest znacznie bardziej przerażającą bestią.

My reakcjoniści jesteśmy nieszczęśliwymi ludźmi: lewicowcy kradną nam idee, prawicowcy słowa.

My, wrogowie powszechnego prawa wyborczego nie przestajemy się zdumiewać z powodu entuzjazmu, jaki wywołuje wybór garstki nieudolnych przez masę niekompetentnych.

Zaufanie mieć powinniśmy jedynie do cnoty bogatych. Cnotę biednych niszczy najmniejsza wygrana na loterii.

Być reakcjonistą to rozumieć, że człowiek jest problemem, dla którego nie ma ludzkiego rozwiązania.

Spychanie starych ludzi na margines jest zbrodnią przeciw społeczeństwu. Bowiem w gruncie rzeczy głupstwa popełniane przez starych równoważą głupstwa popełniane przez młodych.

Bogacze są do zniesienia tylko tam, gdzie zgina im kark posiadająca arystokracja lub tam, gdzie bojowy proletariat napędza im stracha.

Mówmy cichym głosem.
Nawet jeśli będziemy krzyczeć, głupiec nic nie zrozumie.

Gdy tyranem jest anonimowa ustawa, człowiek nowoczesny czuje się wolny.

Złodziej żegnający się przed kradzieżą oburza purytanina.
Ja rozpoznaję w nim brata.




Photo Sharing and Video Hosting at Photobucket
Żołnierze Wyklęci - Zapomniani Bohaterowie
Drużyna Feniksa
Studyta Arseniusz
Aibhill Dreamstoher
Esthel
Dziedzic Gryffindora

NEOSARMACJA
Photo Sharing and Video Hosting at Photobucket
Blog Hetmana Lacha

Blogosfera FF
Agent
Dziennik Szczepana Twardocha
Loyolny-san
Filip Memches
Paweł Milcarek
Wojciech Wencel
Slavoy
Gryzoń
KRES
DMC
Galaktyczny zwiad
Radek Neosceptyk

Zaprzyjaźnione blogi
Magdalena
Obrończyni Ludzi
Patrycja Blaum
FreeMind
Trokier
Artur Nowaczewski

Blogosfera
Jacek Bartyzel
Fox Mulder

Strony które warto odwiedzić
Christianitas
Prawosławie
44 Magazyn Apokaliptyczny
Piąta Władza
Lietuva
J.R.R.Tolkien
G.K.Chesterton
Narnia- kraina Aslana
Elendili-Przyjaciele Elfów
Te Deum Laudamus!
Retrostacja
Integral Tradition
Krzyżowiec
Obywatel
Fronda
Teologia Polityczna
Konserwatyzm.pl
Łotwor-Armia Krajowa, Powstanie Warszawskie, Waffen SS
The Scorpion
Conservative Punk Division Poland
WC
Eurazja
Inacze
Jacek Bartyzel
Alain de Benoist
Szczepan Twardoch
Dziennik-Europa
Galeria Alkemika
Sons of the Storm
Nowa Gildia

OWNLOG

Archiwum

2018
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2017
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2016
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2015
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2014
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2013
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2012
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2011
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2010
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2009
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2008
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2007
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2006
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2005
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2004
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj

Linki


Księga gości

Wyślij wiadomość